Strasznie nie chciałam, ale musiałam z różnych powodów wrócić do domu, podczas gdy wszyscy inni świetnie się tam na letnim obozie bawią.
Chciałabym, przy okazji, wyjaśnić pewną sprawę: TAK, anarchiści grają wieczorem przy ognisku w głuchy telefon, co więcej, lubimy również "raz, dwa, trzy, baba jaga patrzy!", siatkówkę, grę w kolanko, wspólne gotowanie, kąpiele w zimnym strumyku o ósmej rano, zbieranie jeżyn oraz kulturalne dyskusje.
Ok, to dla mnie dosyć nietypowe. Postanowiłam nauczyć się czegoś nowego... Tak się składa, że strasznie wkręciłam się jakiś czas temu w jumpstyle. Ci, którzy wiedzą co to, i mnie znają, prawdopodobnie strasznie się teraz ze mnie śmieją. Cóż, bywa ;) Tym, którzy nie wiedzą, o co chodzi, przedstawiam poniższy klip z YouTube:
Jumpstyle to styl taneczny rodem z dyskotek, jest popularny w Danii, Anglii, również w Niemczech. Cytując Wszechmocną Wikipedię (poprawiwszy zawczasu błędy gramatyczne):
Jumpstyle - gatunek z Belgii charakteryzujący się bardzo skocznymi bitami w niektórych utworach przypominających psujące się urządzenie. Charakterystyczne dla tego gatunku są: mała ilość sampli oraz to, że echo sampli beatowych jest dłuższe od echa sampli pozostałych. Często bity te nie zawierają punktu kulminacyjnego tylko ich echo lub pozostałości.
W Polsce od pewnego czasu istnieje strona poświęcona temu tańcowi. Ludzie przysyłają domowej roboty filmiki, szkoda tylko, że nie ma na nich żadnych dziewczyn ...do czasu, hehe.
A jak już opanuję jumpstyle, to nauczę się c-walk!