niedziela, 27 maja 2007

Mniam mniam co ja tam mam.

Ostatnio mam trochę zaległości w przepisach, a muszę się pochwalić - czuję, że kulinarnie się rozwijam. Wczoraj np. będąc w czyjeś kuchni widziałam największą kolekcję przypraw w życiu, hehe.

W każdym razie, wrzucam nowe, łatwe przepisy. Wypróbowane, super smaczne.

Masło orzechowe

Czy nie denerwuje Cię to, że musisz bulić tyle kasy na te najlepsze wegańskie przysmaki? Mnie bolało, szczególnie na masło orzechowe, które kosztuje całkiem sporo, a znika ze słoika nad wyraz szybko. Na szczęście, masło robione samemu jest o połowę tańsze. Inną zaletą jest, hihi, większa kontrola nad konsystencją i smakiem masła - sama solisz/słodzisz/oleisz do smaku.

Składniki:

orzechy - ziemne, polecam jednak dodać garść np, nerkowców
olej - jakikolwiek, słonecznikowy daje radę
sól/cukier/nic
ewentualnie rodzynki

Przygotowanie:

Maksymalnie proste! Nie musisz nawet prażyć orzechów, chociaż podobno można; w każdym razie dla mnie to już zbyt dużo roboty. Zen masła orzechowego polega na połączeniu ying orzechów i oleju z yang blendera. Oleju dodaj najpierw tylko trochę, aby blender załapał, a później dolewaj według uznania. Obydwie wersje: super gęsta, jak i rzadkia i super tłusta są przepyszne, druga tym bardziej, jeżeli po zmiksowaniu dodasz trochę rodzynek, najlepiej królewskich.

Ostrzegam: i tak połowa zawartości zniknie zaraz po zrobieniu ;)

3 komentarze:

Adam pisze...

Słodzić?! Słodzić?!
Tym cukrem który jest robiony z kości zwierząt?! :/

m. pisze...

Nie, bo brązowym!

Superkonspiracyjnynick-C. pisze...

Powinno byc "sam(a)"!! Mezczyzni bojkotujcie tego bloga!