wtorek, 22 stycznia 2008

Simple Creative Products?

Fundacja Viva! od pewnego czasu bojkotuje firmę odzieżową Simple. Powodem jest stosowanie przez nią w swojej odzieży futer naturalnych. Simple to marka całkiem eksklusiw... no, przynajmniej z daleka.

W ostatnią sobotę mieliśmy protest pod sklepem Simple w Złotych Tarasach. Ochrona (Impel) była chamska i dopuszczała się względem damskiej części pikietujących tekstów, za które w innych państwach zostałaby bez mrugnięcia okiem oskarżona o molestowanie seksualne. O ile jednak (bardzo mi przykro, że muszę to pisać...) ze strony ochrony zachowania tego typu spodziewałam się, o tyle zachowanie właścicielki sklepu przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

W pewnym momencie wypadła ze sklepu i zaczęła szarpać pikietujących, kopać ich i ich rzeczy. Przy okazji krzyczała głośno i wyraźnie "wypierdalać!". Stałam na przeciwko z drugim banerem. W pewnym momencie podeszła do mnie i zaczęła mi ubliżać, utrzymując poziom swojej argumentacji gdzieś na etapie przedszkolaka, a poziom kultury pasował bardziej do stereotypowego obrazu ograniczonego chama, a nie właścicielki ekskluzywnego butiku w nie mniej wysublimowanej galerii handlowej. Poniżej mniej więcej tak to wyglądało:

-A ty co się tak patrzysz? Gruby baleronie, poszłabyś pobiegać a nie tu stoisz!
[...]
- [ja] Nie jestem z panią na ty, dlaczego więc odzywa się pani do mnie w ten sposób?
- Bo jesteś gruba i brzydka! [patrząc na Kubę:] I ty też! Wypierdalaj kochaniutki!


Później wyskoczyła jeszcze raz i znów zaczęła nas szarpać i kopać nasze torby, wykrzykując przy tym różnego rodzaju wulgaryzmy. Cóż ja mogę dodać... Jak dla mnie firma zatrudniająca na tak wysokie stanowiska, czy godząca się na reprezentowanie przez osoby takiego pokroju kompletnie się kompromituje.

Gdybym była Mają Palmą albo Lidą Kalitą to chciałabym zapaść się pod ziemię.

PS. Telefon do Simple w Złotych Tarasach to: (0-22) 222-05-43. Gdyby ktoś chciał przekonać się na własne uszy, czy mówię prawdę. ;)

70 komentarzy:

marta pisze...

hej, tu marta-od-konrada, zgadzasz sie, zebym "wykopala" twoja notke na wykop.pl ?

bardzo mi sie podoba i chyba nalezy ja rozpropagowac.

ok ?

fragos pisze...

a tam,
ja bojkotuje wszystkie sklepy ;q

fragos pisze...

a i ten... z checia bym video obczail video, potrafil resztki wiary w ludzi i wyslal gdzies w swiat ;)

m. pisze...

Marto-od-konrada, jasne. Dzięki ;)

Fragos: video jest tu:

http://youtube.com/watch?v=6CllCFlD0as

Adam pisze...

Widzisz, na miejscu tamtej babki też kazałbym wam wypierdalać. Ba, też nie przebierałbym w słowach.
I piszę to teraz w stu procentach serio.

marta pisze...

adam: no to jesteś już "prokonsumentem", gratulacje.

wykopane! :)

marta pisze...

http://www.wykop.pl/link/42033/bojkot-firmy-simple-i-reakcja-wlascicieli-sklepow-w-zlotych-tarasach-piekne

m. pisze...

Adamie, nie staliśmy ani w jej sklepie, ani na jej terenie, a policja, która przybyła przed całym zdarzeniem, nie miała nic przeciwko naszemu byciu tam - o czym ta pani świetnie wiedziała.

Nie usprawiedliwia to więc jej zachowania, łącznie z groźbami, że nas wszystkich pozabija. ;)

marta pisze...

khym khym :)

http://tiny.pl/pzxw <-- link do wykopania!

cmok pisze...

Drogi Adamie,

Gdybyś tak się odnosił, odpowiedziałbym tym samym lub zignorował.

Gdybyś zaczął mnie szarpać, pieprznął bym Ci w grdykę skutecznie uniemożliwiając oddychanie, a następnie wyciągnął na powietrze, skuł i wezwał policję, żeby Cię na jakiś czas wywieźli cobyś ochłonął.

Buzi. 100%

Anonimowy pisze...

1. Adam ma racje.
2. cmok - uwazaj bo trafisz na lepszego od siebie i obrona zwierzatek skonczy sie dla ciebie zle.
3. co was obchodzi sklep z futrami? Jak chcecie bronic zwierzat to robcie akcje, ktore zniecheca bogate panie do kupna futer bo noszenie ich jest bardzo passe.

m. pisze...

@Anonimowy - są różne, różniste sposoby działania w temacie futer.

Jedni będą robić raz do roku akcję na Dzień Bez Futra. Powiedzą o nich w Teleekspresie, zacytują że "futro be" i tyle.

Inni będą prowadzić kampanie informacyjne przez cały rok, ale np. strony www tego typu są z samego założenia ignorowane przez nosicielki futer.

Jeszcze inni natomiast postanowią działać aktywniej, np. poprzez bojkot konsumencki - tak jak robi Viva! Wg mnie w ten sposób również zniechęca się do noszenia futer naturalnych.

Natomiast argument, że gdyby kobiety nie chciały nosić futer, to by ich nikt nie robił, jest odwracaniem kota ogonem. Kobiety chcą nosić futra bo istnieją ludzie, którzy je robią, i poprzez swoje kampanie reklamowe tworzą obraz futra z norek jako ikony elegancji, szykowności i stylu.

Anonimowy pisze...

Strasznie mnie bawi to, że tego typu akcjach zwykle co druga aktywistka ma na butach skórzane buty :)

Anonimowy pisze...

Idz pobiegac.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z właścicielka sklepu. Gdyby mi wyskoczyły takie "aktywistki" i psuły interes, to zamówiłbym spychacz i kazał wywieźć gdzieś do lasu.

Zacznij biegać a nie zajmować się tak idiotycznymi rzeczami.

Anonimowy pisze...

do roboty byscie sie wzieli a nie ludziom przeszkadzacie w ich pracy

tomilipin pisze...

Nikt tego nie nagrywał video?

Anonimowy pisze...

w dupach wam się poprzewracało :) weście się za coś pożytecznego, albo sami otwórzcie interes w złotych tarasach i spróbujcie troszkę popracować na życie. zapewniam że nie będziecie mieli czasu na takie duperele jak pikietowanie w obronie zwierząt. jesteście żenujący.

a właścicielka miała racje - wypierdalać!!

Tomek pisze...

Babeczka pewnie w młodości sprzedawała na bazarze Różyckiego a teraz się wybiła w ztw. Elite Warszawską.

m. pisze...

A mnie strasznie śmieszy to, że osoby które w życiu takiej akcji na oczy nie widziały wyciągają na jej temat wnioski takie, jak wyżej. Bojkot organizowany jest przez wegan. Wszyscy którzy biorą udział w pikietach to co najmniej wegetarianie. Ani jedni, ani drudzy skóry nie noszą.

Że niby komu się w dupach poprzewracało? Że niby kto ma się wziąć za coś pożytecznego? Ja? A może raczej ci wszyscy internetowi pieniacze, którzy chamstwem i zgryźliwymi komentarzami nadrabiają braki w kulturze i argumentacji.

Skuteczność tego typu kampanii potwierdzona została wiele razy w państwach zachodnich. Gdyby były to działania bez sensu, już dawno przestano by w ten sposób działać. Żyjemy w kapitalizmie i nikt nie będzie słuchał gadek o rozwoju etycznym człowieka, miłosierdziu czy wrodzonej ludzkiej dobroci - wszystko obraca się (niestety) wokół pieniądza, dlatego też akcje obrońców zwierząt ewoluowały z w coś bardziej adekwatnego do dzisiejszych czasów. I chwała im za to!

Anonimowy pisze...

Do roboty się wziąć nieroby a nie psuć komuś interesu.

m. pisze...

Hmm... być może nie każdy rozumie, na czym polegają tego typu akcje, więc postaram się wszystko wytłumaczyć:

Simple nie jest sklepem futrzarskim, tylko wykorzystuje futra w małej części kolekcji. Oznacza to, że sukces organizacji broniącej zwierząt nie oznacza strat finansowych wynikających z przebranżowienia się. Chodzi o to, aby Simple, po wyprzedaniu futrzanej odzieży, jaką ma w swoich kolekcjach, zrezygnowała z używania futra naturalnego do produkcji kolejnych.

Simple ma naprawdę zajebiste ciuchy! Jestem naprawdę pod wrażeniem. Tym niemniej ani ja, ani wiele innych osób nie będzie robić zakupów w sklepie, który wykorzystuje futra naturalne.

Moi drodzy, nikt o zdrowych zmysłach nie pójdzie pod sklep futrzarski domagając się, aby zrezygnował ze sprzedaży futer, bo przecież nikt nie chce nikomu niszczyć życia! Chodzi tylko i wyłącznie o mały fragment asortymentu. Przecież zamiast futra naturalnego można używać sztucznego, i nic się wtedy nie stanie.

rad pisze...

hmm. panie anonimowy. kimkolwiek jestes, Twoj poziom wymowy nie jest za wysoki, a jesli nie jestes zorientowany to czemu posuwasz chamskie teksty? ludzie kupuja futra bo maja takie rozumowanie jak Twoje. spojrz na to z drugiej strony, poczytaj, poogladaj, moze powiesz cos innego.

KOŚMIDER pisze...

zgadzam sie z przedmowcami, najpierw likwidacja futer, potem jako ze wegetarian to zakażą jeść świnki, i pod mięsnym będą stać, problem w kompleksach, chcesz zaistnieć idź do pracy a nie niszczysz pracę innych. A jak już ekologią się zająć to poszukać jakieś dziury ozonowej, a nie starasz się nakazać innym żyć jak ty żyjesz, kiedyś inni kazali robić jedno teraz inni chcą narzucić swój styl, a ja mam ochotę chodzić w skórze naturalnej i dlaczego niby mam tego nie robić. Jeden pozytywny w tym wszystkim aspekt, iż dzięki tej notce zacznę chętniej odwiedzać sklepy Simple, a nigdy tego nie robiłem. Dzięki !

QbaMiszcz pisze...

Dlaczego ciagle pojawia sie cos w stylu "idz do pracy"? Skad przekonanie, ze m. nie pracuje? Moze warto zanim sie cos nasmaruje w internecie zastanowic sie chwilke i wyjsc poza utarte schamaty w stylu "zbuntowana mlodziez", "idz do pracy", czy "polowa ma skorzane buty", ktore tak chetnie sa powtarzane przez osoby, ktore nie bywaja na tego typu akcjach?

m. pisze...

Zabawne to co piszesz KOŚMIDER. Czemu niby chciałabym zaistnieć w ten sposób? I czemu porażająca większość argumentów osób, które akcji nie popierają, to pozbawione kultury zagrywki osobiste, nic więcej?

Nie znasz mnie i najprawdopodobniej nikogo, kto się zajmuje prawami zwierząt. Nie masz zapewne pojęcia, że w dzisiejszych czasach obrońcy zwierząt to nie zapyziałe, shipisowiałe dzieciaki czy bogata, znudzona młodzież. Viva jest ngo, fundacją, organizacją pożytku publicznego.

Przywołujesz dziurę ozonową - a przecież zakazanie stosowania freonu też jest "narzucaniem innym sposobu życia", wg twojej definicji.

Większość przeciwników akcji stać prawie wyłącznie na wytykanie - nie rób tego, rób tamto, czemu nie zajmiesz się tym albo może lepiej tamtym. To ja się w takim razie pytam - co te wielce życzliwe osoby zrobiły dla poprawy sytuacji zwierząt, ludzi (jeśli mamy oddzielać) czy roślin doniczkowych, że tak głośno doradzają?

Anonimowy pisze...

Nic mnie bardziej nie wkurza niż :pijietujący". jakbys przyszedł pod mój sklep, pod mój interes w którym cięzko charuję, to bym Cię czyms cięzkim wygoinił. Grubasie, co nie ma co robic, tylko pikietować. Futro Ci w oko, gruba świnio.

alphamalecanivore pisze...

atakujcie kobiete jakimis pikietami i demonstracjami i dziwicie sie ze jest agresywna. w koncu wy wystartowaliscie z agresja, a kobieta pewnie z polityka firmy ma tyle wspolnego, ze tam pracuje.

rozumiem akcje promujace wsrod konsumentow sztuczne futra i skory, ale czemu pozbawiac ich wyboru? czy chca kupic sztuczne czy naturalne.

"Gdybyś zaczął mnie szarpać, pieprznął bym Ci w grdykę skutecznie uniemożliwiając oddychanie, a następnie wyciągnął na powietrze, skuł i wezwał policję, żeby Cię na jakiś czas wywieźli cobyś ochłonął."

widze tu lekka rozbieznosc swiatopogladowa (nic nowego). ale spoko. policja pomagajaca anarchistom i anarchisci zwracajacy sie do nich o pomoc. spoko. ja tymczasem biegne organizowac pedalski marsz wraz z pomoca mlodziezy wszechpolskiej.

KOŚMIDER pisze...

Problem w tym Pani "M", iż Ty właśnie próbujesz narzucić mi swój styl życia, nie interesuje mnie czy jesteś hipisem czy bogatą czy biedną, może wyglądasz tak jak ja, ale nie oczekuj, że zgodzę się i będę szczęśliwy jeśli przykładowo mając sklep z telewizorami pod moim sklepem ustawi się grupa z transparentami "precz z promieniowaniem - precz z tv - nie kupujcie telewizorów". To jest taki sam przykład - Ty masz określony pogląd i uważasz że zwierzątek nie można zabijać - bo nie chodzi o to czy one są zabijane humanitarnie - tylko że jak ja śmiem nosić skórę po zwierzęciu. Tak samo za chwilkę zorganizujesz demonstrację pod mięsnym bo nie chcesz żeby ktoś zabijał zwierzątka na szynkę. Co się tyczy pracy, to macie rację w tym wypadku nie powinienem oceniać - za to przepraszam, choć porzekadło mówi, że jeśli sam nie spróbowałeś nie wiesz jak to jest - tym samym uznałem, iż niszcząc innych prace nie wiesz jak jest pracować. Zaś pozostałe argumenty w pełni podtrzymuję i jeszcze raz wielkie dzięki za reklamę SIMPLE :)

Anonimowy pisze...

eh zacznijcie walczyć o coś co ma na prawdę sens i jakąś wartość. Właściwie jeżeli futro z norek nadaje się na produkcje kożuszków w kapturze to widocznie znakomicie się w tym spełnia i spełniać będzie. Jeżeli są kołem napędowym biznesu to są też masowo hodowane, nie srajcie - nie wyginą.
Pozatymo na co innego mi norka?

m. pisze...

@alphamalecarnivore - jaką agresją? Nie atakujemy tej kobiety, nie jesteśmy chamscy ani agresywni, po prostu stoimi pod witryną jej sklepu w koszulkach z przekazem. Po prostu stoimy, do tego cicho, bo w centrum nie wolno krzyczeć ani zakłócać porządku.

Wolność wyboru - jak najbardziej, ale istnieją pewne granice. Granicą wolności mojej jest wolność i dobro drugiej jednostki. W przypadku futer na szali z jednej strony masz luksus jednostki, z drugiej życie innych jednostek.

I żeby nie było - nikt nie chce zakazać Eskimosom czy innym społecznościom żyjącym w takich a nie innych warunkach nosić futer! Są to zupełnie inne sytuacje - tam futro jest często jedynym materiałem, z którego można stworzyć ubranie odpowiednie dla warunków atmosferycznych. W naszej sferze klimatycznej, z naszym rozwojem cywilizacyjnym tego typu argument zupełnie się nie sprawdza. I coś, co dla wspomnianych wyżej Eskimosów jest niezbędne do przetrwania, dla nas staje się zwykłym kaprysem.

Kośmider - nie uważasz, że przykład z telewizorem to lekka przesada? Telewizor nie żyje i nie czuje, podobnie jak pralka, lodówka czy narty. Futro naturalne nie zostało tak jak sprzęty agd wyprodukowane gdzieś w jakiejś fabryce, tylko jest efektem długotrwałego cierpienia i śmierci. W przypadku okupienia jakiegoś towaru tak dużą ilością negatywnych zjawisk dalsza jego produkcja staje się nieetyczna.

m. pisze...

@anonimowy - widzisz, sprawa nie rozchodzi się o to, na co TOBIE norka. Zwierzę nie żyje po to, aby ci służyć sobą. Jest na tym świecie na warunkach równych twoim. Oczywiście, poluj sobie na nie i jedz je, jeśli naprawdę tego potrzebujesz, ale nie zapominaj o tym, że jest to żyjąca, niezależna od ciebie jednostka, a nie twoja własność. Ma ona wartość absolutną sama w sobie, a nie relatywną zależnie od twoich potrzeb.

czarny afgan pisze...

Nie podobają wam się ubrania z prawdziwego futra? To takich nie kupujcie! Jak ja nie lubię grubych i brzydkich ludzi to mam stanąć pod Twoim domem z transparentem 'wypierdalaj gruba świnio?'

p.s. glany są ze skóry ;]

KOŚMIDER pisze...

Dla Ciebie "M" przesadą jest walka przeciwko promieniowaniu z TV, podczas gdy w tym wypadku jest walka o zdrowie ludzi. To samo tyczy się dziury ozonowej.

Zaś kwestia cierpienia długotrwałego zwierzątek - to już mnie zagięłaś - jeśli znasz jakieś informacje o znęcaniu się nad zwierzątkami i ich cierpieniem to dzwoń na policję, mamy w tym wypadku ustawę - która daje większą karę za znęcanie się nad zwierzątkiem a niżeli za morderstwo człowieka - ale jest i jeśli masz dowód to możesz zgłosić sprawę organom ścigania.

Mam też pytanie do Pani "m". Kiedy mi powiesz, że bez szynki też mogę żyć i nie muszę jej wcinać a jej produkcja "jest efektem długotrwałego cierpienia i śmierci. ". Bo rozumiem, że to jest konsekwencja "poglądów futrzanych".

m. pisze...

Kośmider - obawiam się, iż w tym momencie wykazałeś się sporą nieznajomością polskiego prawa.

Oczywiście, istnieje ustawa o ochronie zwierząt. W niej wyszczególnione są rodzaje znęcania się nad zwierzętami - prawda. Z tym, że po pierwsze: zwierzęta hodowlane podlegają innej zupełnie ustawie. Po drugie: kara za znęcanie się nad zwierzętami większa od za zabicie człowieka?! Skąd taka informacja? Kara za znęcanie się nad zwierzętami to kara GRZYWNY lub maksymalnie DWÓCH LAT PAKI, jednakże jak dotąd nie zdarzyło się, aby ktoś poszedł tyle siedzieć. W większości przypadków - nawet tych bardzo drastycznych - karą jest kilka miesięcy w zawiasach. Nic. W jaki sposób ma to zmieniać podejście ludzi do zwierząt? W jaki sposób ma to nauczyć ich szacunku? Czy zachęca ich to do egzekwowania prawa? Pytania oczywiście retoryczne.

Przywołane przez ciebie organy ścigania traktują przestępstwa związane ze zwierzętami po macoszemu. Nie trzeba szukać daleko - bagatelizują zupełnie chociażby problem zoofilii. Nie trzeba być doświadczonym inspektorem TOZu, Straży dla Zwierząt, Empatii czy Vivy! żeby wiedzieć, jak olewczy stosunek ma policja do przypadków znęcania się nad zwierzętami, i jak trudno jest przepisy ustawy o ochronie zwierząt wyegzekwować. Wiem chociażby z własnego doświadczenia.

Adam pisze...

Wiesz a_meba, po prostu żałosne są te wasze dziecinne akcje. Myślicie, że jak tupniecie nóżką i pokrzyczycie to coś zmienicie? Gówno zmienicie. Wam wcale nie chodzi o zwierzęta, tylko o to, żeby zrobić spęd, zrobić trochę zamieszania, najlepiej żeby przyjechała telewizja, bo wtedy można pokrzyczeć jeszcze do kamery.
W dodatku piszesz, że nie chodzi Ci o samą kolekcję SIMPLE tylko o jej małą część. Dlaczego więc się uwzieliście na właścicielkę sklepu?

Poza tym meba, futra które noszą eskimosi to zupełnie inna sytuacja? Aha, na pewno zwierzęta które zabijają eskimosi są w stu procentach świadome, że to jest zupełnie inna sytuacja i same śmiało idą na rzeź.
Wiele osób wytykało Ci już, że jesteś hipokrytką i niestety sama to potwierdzasz.

Aha, i wszystkiego najlepszego z okazji niedawnych urodzin.

m. pisze...

Adamie, przeczytaj jeszcze raz mojego posta o Eskimosach, bo widocznie pewną jego część ominąłeś lub jej nie zrozumiałeś. Jasne, z punktu widzenia zwierzęcia futerkowego nic się nie zmienia - tak czy tak zostanie zabite. Jednak z drugiej strony na szali staje coś zupełnie innego: przeżycie innego zwierzęcia (człowieka). W cywilizacjach zachodnich w rachunku masz życie zwierząt vs luksus jednego zwierzęcia.

Fundacja Viva, wyobraź sobie, jest wystarczająco rozpoznawalna bez robienia jakichkolwiek "spędów" pod media. Po co więc miałaby bawić się w coś takiego? Organizacje tego typu, mające w statusie prawną ochronę zwierząt, nie reprezentują ambicji swoich członków, tylko zwierzęta. Zrozum to proszę, a dopiero później pisz obraźliwe komentarze.

Tak samo, jak mogłoby do Ciebie w końcu dotrzeć, że popieranie umów adopcyjnych to z mojej strony żadna hipokryzja, lecz sposób na zapewnienie pewnej opieki prawnej zwierzętom w kraju, w którym - jak pisałam wyżej, ich sytuacja jest naprawdę bardzo trudna.

Nikt się nie uwziął na właścicielkę sklepu. Opisałam na swoim blogu pikietę, na której uczestniczyłam. Nie znęcam się nad tą panią ani jej nie ubliżam.

Za życzenia dziękuję.

KOŚMIDER pisze...

wytłumaczyłaś mi jak ciężkie jest życie zwierzaka w naszym kraju, nie chce w to wchodzić bo faktycznie nie znam się na tym aż tyle, opieram się na telewizji gdzie słyszałem parokrotnie o groźbie dwóch lat dla znęcających się i o wyrokach z zawieszeniem za zamordowanie babci bo to był wypadek.

jak odniesiesz się do reszty treści bo nadal nie wiem co z moją szynką ;(

m. pisze...

Kośmider - nie każdy może żyć bez mięsa i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Tym, przeciwko czemu mogę natomiast występować, jest całe zjawisko wielkoprzemysłowego chowu zwierząt: na futro, mięso, mleko, jaja. Rozumiem, że skądś trzeba jedzenie pozyskiwać, ale metoda ta jest krótko mówiąc okrutna. Nie bój się, nie stanę pod twoim oknem czy pod sklepem mięsnym z transparentem "mięsożercy do gazu", tym niemniej zachęcam do zastanowienia się nad tego mięsa pochodzeniem czy ilością jego spożywania. To jednak temat na osobną dyskusję.

Anonimowy pisze...

wypierdalaj baleronie

Tomek pisze...

a ktos z was pikietujacych zastanawial sie nad tym jaki ma wpływ na środowisko produkcja sztucznego futra i co dalej z takim sztucznym futrem jak sie znudzi ????

Adam pisze...

Dyskusję? Przecież Ty kwitujesz każdą dyskusję stwierdzeniami typu "ziew", czy "przestańcie trollować", więc nie rozumiem po co w ogóle ją rozpoczynać! Nie potrafisz niestety choćby spróbować zrozumieć punktu widzenia innej osoby i udowodniłaś to wielokrotnie, sama wiesz gdzie.

O umowach adopcyjnych na koty akurat nie pisałem - to już kwestia gustu, dla mnie to głupie.

Na koniec cytat: "Fundacja Viva, wyobraź sobie, jest wystarczająco rozpoznawalna bez robienia jakichkolwiek "spędów" pod media. Po co więc miałaby bawić się w coś takiego?". Więc po cholerę był ten spęd? Czy pikieta, jak to nazwałaś?
A jeśli nie chodziło o ten sklep, to dlaczego akurat tam urządziliście tę pikietę? Nie lepiej byłob sobie popikietować na jakimś obozie antygranicznym, czy innym spotkaniu anarchistycznym?

m. pisze...

Drogi Adamie,
Abstrahując od tego, że komentarze w stylu "sama wiesz gdzie" nie niosą ze sobą żadnej treści, prosiłabym cię uprzejmie o darowanie sobie wycieczek osobistych nic nie wnoszących do dyskusji toczącej się na nieco inny temat: futra, simple, bojkot konsumencki.

m. pisze...

@Tomek

Oczywiście, że tak! Problem jest taki, że większość osób myślących o futrach sztucznych myśli o całym procesie produkcji i końcowym produkcie, podczas gdy w przypadku futer naturalnych - tylko o tym drugim. Ludziom się wydaje, że ponieważ futro naturalne pochodzi od zwierzęcia, nie niesie ze sobą żadnego zagrożenia dla środowiska. Niestety, w rzeczywistości tak nie jest.

Po pierwsze, obecnie futer nie pozyskuje się z polowań, tylko z hodowli futerkowych na skalę przemysłową. Podobnie jak w przypadku hodowli zwierząt na mięso, fermy tego typu bardzo mocno ingerują w najbliższe środowisko - wystarczy spytać mieszkańców okolicznych wsi aby dowiedzieć się o okropnym smrodzie wydobywającym się z fermy, oraz o towarzyszących temu chorobach, chociażby układu oddechowego. Można sobie wyobrazić, jak wpływa to na cały okoliczny ekosystem.

Innym problemem są odchody zwierząt, których trzeba się pozbyć, oraz zwłoki, które trzeba zutylizować.

Następna sprawa: futro naturalne to martwa tkanka. Aby nie ulegało rozkładowi, musi zostać zakonserwowane. Nie robi się tego metodami przyjaznymi dla środowiska. ;) Jest to kolejny etap produkcji futra "naturalnego", który związany jest z emisją do środowiska znacznych porcji szkodliwych dla niego substancji. Co więcej, futra naturalne należy oddawać co pewien czas do konserwacji. Często się je też farbuje - co oznacza jeszcze więcej chemii.

Jeszcze inną sprawą - w przypadku futer pozyskiwanych jeszcze z polowań na zwierzęta - jest ginięcie zagrożonych gatunków. To również wlicza się w negatywne oddziaływanie na środowisko.

KOŚMIDER pisze...

Dobra ja się urywam. Pani "M" życzę takiej samej miłości do ludzi jak do zwierzątek.

Sam cieszę się, że wprawdzie nie za dużo ale mogę jeszcze szynkę zjeść i na razie pod mięsnym nie będzie demonstracji.

A wszystkim miłego wieczoru - ja wracam do swojego małego synka, który też wcina mięcho i mam nadzieję, że będzie aktywny w przyszłości, ale w działaniach przynoszących rzeczywisty skutek.

Pani "M" powiem jeszcze komplement: chwale sobie wszelką aktywność gdyż jak sama zauważyłaś w dzisiejszym świecie konsumenckim jest ona coraz rzadsza, z drugiej strony polecam ją przelać na działania które można wygrać i mają sens, a kwestia futer to po prostu moda, raz będą fraz nie, jeśli lubisz zwierzęta walcz o ich traktowanie a nie o to by ich nie zabijać. Jesteś inteligentna ale sprawa o którą walczysz jest bez sensu i pewnie kiedyś wspomnisz moje słowa :)

pozdr
Artur

solhooligan pisze...

Obrona zwierząt i futer mnie dobija.
Cała istota wegetarianizmu również.

Jedynym powodem, dla którego uważam, że słuszna jest obrona pewnych gatunków, jest ich zagrożenie wyginięciem.

Nie powinniśmy doprowadzać do pewnych anomalii i braku równowagi w świecie, w którym sami chcemy żyć w "ludzkich" warunkach.

Już teraz nam się pogoda ostro pieprzy, a o reszcie to tak na prawdę nie wiemy.

Poza tym - ludzie zrozumcie - na tej planecie jesteśmy gatunkiem dominującym i jako taki mamy naturalne prawo wyboru zachowań w stosunku do innych gatunków.

Prawo dżungli, ale nadal prawo ;)

Ani lew, ani mrówka, nie zastanowiłyby się, czy nas zeżreć, gdyby im dać szansę w potrzebie.

I proszę nie nudzić tutaj o intelekcie, który jest skutkiem ewolucji sprawności myślenia abstrakcyjnego.

A poza tym ... ja nie lubię sztucznych ciuchów i uważam je za niezdrowe.

Moim zdaniem - hodujmy zwierzątka na żarcie i ciuchy.


A management - fakt, prostactwo i brak kultury.

Jaki pan taki kram ?

QbaMiszcz pisze...

Ale czy osoby kupujace futra, czy ubrania z elementami futrzanymi sa "w potrzebie", jak ten wspomniany lew?
Przeciez m. jasno pisala o podejsciu np. do Eskimosow, dla ktorych futro jest koniecznoscia czasami.

GisMan pisze...

Zachowanie właścicielki może nie było zbyt finezyjne, lecz ma w 100% rację. Śmieszy mnie zachowanie obrońców zwierząt, bo jak świat światem zawsze taki był porządek rzeczy, że jednej drugiego zabijał i zjadał. Za niedługo będziemy bronić wszystko co żyje tylko nie siebie. Poza tym nikt nie bierze pod uwagę jaki jest ekologiczny koszt produkcji sztucznych futer, czy innej sztucznej odzieży.

Obrońcy zwierząt weźcie się lepiej do porządnej pracy a nie traćcie czasu na pierdoły.
Piotr

Desmont pisze...

Całkowicie popieram akcje, nie rozumiem tylko dlaczego wybrano do oprotestowania sklep zawierający w swojej ofercie futra, podczas gdy codziennie w lokalnych warzywniakach i innym im podobnych sklepach kupuje się po czym zjada się tony naturalnej żywności. Trzeba uświadomić społeczeństwo, że żywność hodowana syntetycznie smakuje tak samo jak naturalna ale za to spożywanie jej nie wpływa negatywnie na stan światowego ekosystemu.

m. pisze...

@Gisman - gdybyś przeczytał komentarze pod tekstem zauważyłbyś, że twoje zarzuty są nietrafione.

Podobnie Desmont i jego dramatyczne porównanie. Nikt nie twierdzi, że futra sztuczne nie wpływają negatywnie na środowisko, jednakże wszystkim się wydaje, że produkcja futer naturalnych pozostawia środowisko nietkniętym.


Świat i jego porządek rzeczy? No dobrze, aby żyć w zgodzie ze światem i nie naruszać jego naturalnego porządku powinniśmy więc powrócić do czasów kamienia łupanego, bo taki był porządek rzeczy. Porzućmy wszelkie pozytywne zmiany: zabierzmy kobietom prawa głosu, zacznijmy kamieniować homoseksualistów i palić czarownice, wyrzekając się jakichkolwiek znamion tolerancji. Zacznijmy pozyskiwać mięso tak, jak robili to nasi przodkowie (i co doprowadziło do wprowadzenia w pewnym momencie pojęcia koszerności mięsa) - zamiast zabijać całe zwierzę i je zjadać, odcinajmy część, na którą mamy ochotę, a ranę smarujmy smołą i hodujmy np. takie kozy-kadłubki.

Koszer (choć obecnie, z powodu rozwoju cywilizacyjnego dla zwierząt oznacza zwiększoną mękę, a nie ograniczenie cierpienia), zniesienie niewolnictwa, nadanie kobietom prawa głosu, tolerancja religijna, antykoncepcja - to wszystko kiedyś miało zażartych przeciwników, którzy zapierali się rękoma i nogami krzycząc głośno, że to przeciwko naturalnemu (boskiemu) porządkowi rzeczy, i żeby zwolennicy tak oburzających idei znaleźli sobie coś lepszego do roboty.

Witold pisze...

Oj rozkoszne to rozkoszne. Ah te wstrętne, futra. Powiedzcie mi, czy jak jecie marchewkę, zdajecie sobie sprawę, że zabijacie życie? Tak, tak. Okazuje się, że nawet rośliny, mają coś co można nazwać czuciem. A jak pijesz herbatkę, to wcześniej zabijasz w procesie gotowania bakterie i mikroorganizmy, i ich Wam nie żal? A od kiedy już jest żal? Stopniujecie to ilością komórek? kolorem futerka?
No cóż psy szczekają, a karawana idzie dalej.
Robicie futrom dobrą reklamę. Jak wszystkie lewaki wiecie lepiej co dla ludzi dobre prawda? Najchętniej byście nas do obozów wysłali i powiedzieli co wolno, a czego nie...

Anonimowy pisze...

The anons has traced you gayafag.
Yiff in hell.

freee pisze...

HA! Pewnie nie mieli w tym sklepie takich wielkich rozmiarów...

Piotrek M pisze...

witold twój komentarz świadczy o tym że nie rozumiesz podstaw etycznych wegetarianizmu. Jeśli pokażesz mi u rośliny obwodowy system nerwowy który pozwala jej na odczuwanie bólu przyznam ci rację i sam zacznę jeść mięso. Ale jest z biologicznego punktu widzenia jasne że rośliny takowego nie posiadają. Wegetarianie sprzeciwiają się zadawaniu bólu i cierpienia czującym stworzeniem wbrew ich woli. Nie chodzi o ilość komórek czy kolor futerka ale o zdolność do odczuwania cierpienia. Nie wiem co w tym takiego trudnego do zrozumienia. Przeczytaj sobie dowolny współczesny podręcznik etyki albo jakąś książkę P. Singera zanim następnym razem skompromitujesz się takimi wypowiedziami.

Witold pisze...

@piotrek mój drogi, właśnie Ty się skompromitowałeś. Pokazałeś również przypadkiem, jak prymitywne są wszystkie podobne pseudofilozofie życiowe, oraz zaprezentowałeś typową ignorancję. Polecam Ci przestudiowanie pracy Cleve Backster'a i jego badań nad reakcjami psychogalwaniczymi u roślin.
Funkcjonowanie natury i życia jest uregulowane przez system bardziej skomplikowany niż uczą w podstawówce.
To typowe, że pewne fakty tacy ludzie jak wy próbują dopasować do swojej tezy, a jeśli fakty nie pasują to "tym gorzej dla faktów". Ale litości, niedługo powiecie, że jedzenie mięsa jest w ogóle niezgodne z zasadami natury.

Poza tym, ludzie, którzy innym ludziom starają się wmówić jak należy żyć, co jeść, pić, myśleć etc. są źli. Koniec, kropka. Rozumiem, że chętnie byście zainterweniowali również w świecie zwierząt i też wprowadzili "zdrowy" i "pokojowy" tryb życia?

A ha, i jeszcze jedna myśl, rozumiem, że uważasz że emocje funkcjonują jedynie na bazie układu nerwowego? Mhmm, witamy w XIX wieku...

Witold pisze...

aha i jeszcze jedno drogi Piotrze, czy sugerujesz, że rośliny nie są istotami żywymi??!!. Skoro je można jeść. Idąc tym tropem (nawet gdyby rośliny nie czuły, a wiemy że czują) to jak się np., człowieka znieczuli to też go zjeść można ( bo przecież nie czuje). Piękna ta wasza logika, piękna... No kurcze to jest piękne co piszesz.

polak pisze...

Do autorki, nie wiem czy jestes tego świadoma ale umiesciłaś link do filmu rzucającego oszczerstwo na podmiot gospodarczy, tym samym bez udowodnienia takieego stanu rzeczy możesz zostac pociągnięta do odpowiedzialności karnej i jak dobrze pamiętam jest to do 2 lat więzienia. Po drugie Obiekt taki jak Zlote Tarasy jest własnąścią prywatną a więc bez zgody właściciela nie można organizowac tam pikiet, manifestacji, czy nawet przebywać, również adekwatne przepisy znajduja się w k.k.


QbaMiszcz, nosorożec biały - zabija dla przyjemności lub gdy ma zły dzień.

cmok, jestes skończonym idiota bo mało że nie znasz prawa ba ustawy zasadniczej to jeszcze ten bojowy tekst jak chcesz przyjade do Ciebie i żeby nie bylo że nie mówiłem - przechodzilem szkolenie wojskowe i nie mowie tutaj o służbie z poboru.

Piotrek M pisze...

do witold: owszem zgadzam się że istnieją pewne badania dotyczące roślin które wydają się stawiać sprawę w innym świetle ale są po pierwsze niszowe a po drugie niepotwierdzone. Nie ma wiarygodnych i ogólnie podzielanych naukowych przesłanek i badań pozwalających sądzić że rośliny są w stanie precypować ból w sposób zbliżony do zwierząt w tym człowieka. Ale żeby było łatwiej zrozumieć: mógłbym nawet hipotetycznie założyć że rośliny odczuwają w pewien sposób ból - i tak nie zmienia to nic w moim postępowaniu bo po pierwsze nie ma podstaw by sądzić że odbywa się to podobnie jak u zwierząt i że towarzyszą temu negatywne emocje jak np. strach; a po drugie i tak nie zwalnia mnie to od moralnego obowiązku niezadawania niepotrzebne go cierpienia zwierzętom - którego można z łatwością uniknąć podejmując kilka osobistych decyzji odnośnie stylu życia.
Nie rozumiem twojego zdania dotyczącego emocji - nigdzie nie napisałem słów które mi przypisujesz. W ogóle przypisujesz mi sporo rzeczy których nie napisałem z czego wnoszę że masz bardzo stereotypowy sposób patrzenia na wiele spraw.
Uważam że nie powinno się zabijać, zjadać i zadawać ból istotom które w normalnych warunkach są w stanie odczuwać ból i cierpienie. Nie ma podstaw do tego żeby domniemywać że rośliny cierpią gdy są zjadane. Podobnie jest zapewne z jakimiś bardzo prymitywnymi organizmami - bodźcując je prawdopodobnie uzyskamy jakąś reakcję ale można precyzyjnie ustalić które stworzenia odczuwają ból gdy są zabijane.
Nie zamierzam nikogo przekonywać do moich poglądów - to są kwestie który każdy rozsądny człowiek rozważa w swoim sumieniu i za które każdy ponosi odpowiedzialność w sensie etycznym. Jednak mam prawo do zabrania głosu w tych kwestiach i przedstawienia innym swoich poglądów w pokojowej formie co może mieć miejsce np. podczas manifestacji jak ta o której tu rozmawiamy.

m. pisze...

Witold, w podstawówce nie mówią też o poltergeistach i przybyszach z Atlantydy. ;)

Parapsychologia to nie nauka.

Backsterowi (który przy okazji uśmiercał rzesze krewetek) wielokrotnie zarzucano niechlujstwo i brak profesjonalizmu przy przeprowadzaniu eksperymentów i chociażby z tego powodu trudno brać wyniki jego badań poważnie - po prostu nie są wiarygodne.


No proszę, najpierw prymitywne wyzwiska, teraz komentarz życzliwego polaka. Drogi polaku, proponuję: ALBO tak samo zareagować na link do tego posta (i filmu) na wykop.pl i na link do samego filmu na poniższych stronach:

466 clicks from http://www.otoz.pl/
438 clicks from http://www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=1214
236 clicks from http://katviva.inwestnet.com/futra/
63 clicks from http://nautilus.org.pl/article.php?articlesid=1214
36 clicks from http://www.photoblog.pl/myszatyqn/9066446

...ALBO zachować się poważnie i całą swoją życzliwość skierować do Fundacji Viva! Akcja dla Zwierząt, organizatora całego bojkotu:

www.viva.org.pl
www.antyfutro.pl
biuro [at] viva.org.pl
tel. 0-22 828-43-29
pn-pt 9-17


gdzie z chęcią cię wysłuchają, zamiast próbować bawić się w zastraszanie.

Jakbym zajmowała się aktywizmem od wczoraj...

Witold pisze...

@piotrek. Nie zauważyłem żebym, gdziekolwiek przypisywał Ci gdzieś poglądy, których nie wypowiedziałeś.
Usiłujecie narzucić innym swoje poglądy, jeśli ludzie nie chcieliby korzystać z pewnych produktów, nie robiliby tego.
Sam też przyznałeś, że nie masz nic przeciwko krzywdzeniu roślin skoro nie zauważasz żeby cierpiały, rozumiem - co z oczu to z serca. Odniosłem wrażenie, że z szacunkiem należy odnosić się do wszelkich istot żywych, a tu proszę, tylko do tych bardziej zaawansowanych. To tak jak z aborcją, usuwamy do konkretnego momentu, bo wtedy jeszcze nie wiemy czy coś czuje. Nie sądzisz, że to hipokryzja?
Co do strachu, Backster udowodnił, że rośliny wykazują dokładnie te same reakcje, jak ludzie czy zwierzęta w sytuacjach stresu. Jakoś dziwne, że jego badania w zakresie wykrywaczy kłamstw są wiarygodne, ale już kiedy stosujemy te same metody do roślin to okazują się niewiarygodne.

@m Badania Backster'a są związane z biologią. Próby zakwalifikowania go do parapsychologów etc. nie mają tu większego znaczenia. Był krytykowany ponieważ jego badania obalają wiele wcześniejszych założeń, nic dziwnego że próbowano obalić jego twierdzenia, a kiedy się nie udało - ośmieszyć. Ponieważ był pionierem, wiele jego doświadczeń było niedokładnych, nie zmienia to faktu, że ogólne wyniki jego badań są jednoznaczne.


Powtarza się tu tylko to co napisałem - nie akceptujecie pewnych faktów, bo stawiają Was w niewygodnej sytuacji.

Tak przy okazji, jeszcze stosunkowo niedawno, uczono że zwierzęta nie myślą i kierują się jedynie ślepym instynktem...

Swoją drogą uważam, że każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy (w nieagresywny sposób oczywiście). I zgadzam się, że dręczenie żywych istot jest naganne moralnie, ale nie mam tyle pewności siebie żeby poprawiać Naturę, Stwórce, czy w kogo tam kto wierzy. Nie pochwalam też hipokryzji...
pzdr

Piotrek M pisze...

witold: nie widzę w swoim postępowaniu hipokryzji ponieważ jak zapewne wiesz nie ma systemu etycznego którego nie można by zakwestionować w pewnych granicznych przypadkach. Nie zwalnia nas to od obowiązku przestrzegania zasad które uważamy za słuszne. Ale nie o to tu chodzi. Badanie Backster'a to tylko badania, nawet duża cześć ortodoksyjnych biologów nie bierze ich całkiem serio. Poza tym załóżmy że udowodnił istnienie reakcji stresowych - nawet jeżeli tak jest to nie rozwiązuje to kluczowego kryterium bólu - nikt nie jest w stanie udowodnić że rośliny cierpią w podobny sposób jak my, a w przypadku wyżej zorganizowanych zwierząt jest to oczywiste. Nie wierzę w istnienie jakiejś wyższej siły - stwórcy czy natury czy jak to nazywasz więc nie ma tu w ogóle mowy o jakikolwiek poprawianiu czegokolwiek. Po prostu widzę niewiarygodną ilość cierpienia niewinnych zwierząt i się temu przeciwstawiam. Nie widzę w tym żadnej hipokryzji. To o czym mówimy to kwestia granicy etycznej którą określasz w swoim życiu - jeśli chcesz być 'spójny' i rozciągnąć zasady moralne na rośliny - proszę bardzo. Dla mnie graniczny jest świat zwierząt które są skłonne odczuwać ból. Jak bardzo byś się nie starał nie możesz mi udowodnić że nie jest to rozsądne kryterium. Dobrym przykładem jest przytoczona aborcja - tak, uważam że nie ma nic nagannego w usunięciu zlepka komórek który nie jest w stanie odczuwać ale uważam że usuwanie płodu z rozwiniętym układem nerwowym jest nie do przyjęcia. Jest to granica wyznaczona w oparciu o wspominane kryterium bólu - jeśli pokażesz mi jakieś lepsze, obiektywne i niezależne od czyichś religijnych poglądów kryterium chętnie je rozważę.

m. pisze...

Witold, tak samo dobrze można przypisać nie akceptowanie pewnych faktów tobie - nie przyjmujesz do wiadomości, że jego badania nad roślinami były niewiarygodne. Wykrywacze kłamstw zapisują przecież zmiany tętna, nie ma więc nic dziwnego, że nie można tego porównywać do budowy i reakcji roślin. Nie przyjmujesz do wiadomości również tego, że nikt nikomu niczego nie chce zakazywać. Jeśli Simple mimo wszystko dalej chce korzystać z futer naturalnych w swoich kolekcjach - proszę bardzo, niech to robi, skoro tak bardzo im to potrzebne, ale nie zapominajmy, że ludzie mają prawo wyrażać swoją dezaprobatę, i że będą to robić.

Nie myślące zwierzęta - i do tego w sumie automatony bez duszy - to wymysł Kanta, i nie był on znów na szczęście tak niedawny. Wracając jeszcze do roślin - to, że ktoś uważa, że nie są w stanie odczuwać bólu nie oznacza, że ma traktować je bez szacunku, mieć je sobie za nic, i tak dalej. Nie twierdzę, że wszyscy, ale spora część wegetarian, których znam, odnosi się do natury ze sporą dozą szacunku. Oznacza to chociażby ograniczenie wykorzystywania do niezbędnego minimum czy świadomość odnośnie pochodzenia tego, co się spożywa. Ilu mięsożerców widziało, jak odbywa się dzisiejsza "produkcja" mięsa? Uważam, że godząc się na jego spożywanie, powinni wiedzieć, do czego się przyczyniają.

Natura... Stwórca... wiara w to, że świat, w którym żyjemy jest światem upadłym i zarazem tymczasowym, a gdzieś czeka na nas wieczne i cudowne Niebo, zakorzeniła się tak głęboko w zachodniej kulturze, że po tych dwóch tysiącach lat ludziom bardzo trudno przestać myśleć o naszym świecie jak o czymś co ma wartość wyłącznie użytkową. Po co mam poprawiać ten świat czy dbać o niego, jeśli to tylko tymczasowa przystań? Wynikiem tego sposobu myślenia są oświadczenia typu "natura sama sobie poradzi", "jest jak jest", "niech ten [zagrożony gatunek] sobie wyginie, na co mi [zagrożony gatunek]?"

Natura nie jest jakimś boskim, doskonałym podmiotem, który dzięki ogromie swoich sił wszystko zawsze naprawi i doprowadzi do wyjściowej harmonii. To myślenie ucieczkowe i rodzaj wymówki, która ma zdjąć z nas odpowiedzialność za te wszystkie okropne rzeczy, które jej wyrabiamy.

m. pisze...

O przepraszam, oczywiście chodziło mi o Kartezjusza, nie Kanta. :)

Witold pisze...

@piotrek. Mówisz o granicy etycznej, a ja upieram się że jest to właśnie pewna hipokryzja, ponieważ istota żywa jest nią niezależnie z ilu żywych komórek się składa. Nie można mówić, że jeśli ktoś/coś traci świadomość przestaje być traktowany jak istota żywa.
Poza tym kryterium bólu jest absurdalne, bo jak kogoś znieczulę, to mogę mu obciąć nogę?
Poza tym jeśli Backster udowodnił istnienie "stresu" u roślin to znaczy, że odczuwają też "ból".

@m wykrywacze kłamstw nie opierają się jedynie na tętnie etc. ponieważ ludzie okazali się zbyt sprytni. Bada się też opór elektryczny na powierzchni skóry, ponieważ nie mamy wpływu (najwyraźniej) na ten efek uboczny naszego stresu. Dzięki temu właśnie Backsterowiu udało się osiągnąć wyniki w badaniu reakcji roślin.

Uważam, że nie jest spójne to co wyznajecie, ponieważ żeby nie "krzywdzić" innych istot, należałoby się nie tylko nie odżywiać, ale i nie rozwijać oraz nie bronić przed innymi istotami. Każdy organizm chce żyć i ma do tego prawo. Niestety świat funkcjonuje w dużej mierze na bazie zależności, które nie wydają się przyjemne.

Nie wierzę w żadną religię, ponieważ zgadzam się, że jest to eskapizm i nie ma tak dobrze, że ktoś się o nas troszczy. Jednak jest oczywiste, że istnieje ewolucja i pewien zbiór zasad funkjonowania ekosystemu. A człowiek jest jednym z jego elementów. Jesteśmy takimi samymi zwierzętami jak inne, tylko inaczej wyspecjalizowanymi. Przeciwstawianie się temu, to tak jak by mówić, że trzeba bronić misie koala przed eukaliptusem, bo to niszczy im wątrobę...
Zgadzam się, że stosowanie przemocy wobec zwierząt, czy roślin jest wręcz absurdalne (w sumie nie rozumiem w jakim celu ktoś może to robić), ale nie zrozumiem też czemu miałbym nie jeść mięsa, czy korzystać ze skór. Tak samo jak jest oczywiste, że jeśli nurkuję w Australii to mogę spotkać się z rekinem (i nie cieszyłbym się, ale też nie miałbym pretensji), oczywiste jest również, że hoduje się świnie, kury, czy bydło.

"Natura" nie jest doskonała ale dotychczas tam gdzie ją "poprawiliśmy" okazało się, że nam się nie udało. Antybiotyki wzmocniły wirusy, wydajne pasze stworzyły potworne choroby, izolacja od natury i nadmierna higiena pozbawiły nas odporności. Aż strach pomyśleć co będziemy zawdzięczać klonowaniu. Dlatego zawsze uważam, że sprzeciwianie się właśnie "naturze" jest nierozsądne, bo to występowanie przeciwko samemu sobie w sumie.
pozdr. i miłego dnia Wam życzę :)

Witold pisze...

@piotrek. Mówisz o granicy etycznej, a ja upieram się że jest to właśnie pewna hipokryzja, ponieważ istota żywa jest nią niezależnie z ilu żywych komórek się składa. Nie można mówić, że jeśli ktoś/coś traci świadomość przestaje być traktowany jak istota żywa.
Poza tym kryterium bólu jest absurdalne, bo jak kogoś znieczulę, to mogę mu obciąć nogę?
Poza tym jeśli Backster udowodnił istnienie "stresu" u roślin to znaczy, że odczuwają też "ból".
Uważam, że należy umieć uczciwie przyznać, że niestety proces życia nie jest wcale taki piękny i są też ciemniejsze strony. Zwierzęta (w tym i ludzie się zjadają, etc.). Ba, nawet niektóre rośliny są mięsożerne i korzystają z zasadzek. Nie jest to może wspaniałe, ale nie zapominajmy, że wszystko w ekosystemie krąży, jak w obiegu zamkniętym. Wiem, że to brzmi banalnie ale przecież taka jest prawda.

@m wykrywacze kłamstw nie opierają się jedynie na tętnie etc. ponieważ ludzie okazali się zbyt sprytni. Bada się też opór elektryczny na powierzchni skóry, ponieważ nie mamy wpływu (najwyraźniej) na ten efek uboczny naszego stresu. Dzięki temu właśnie Backsterowiu udało się osiągnąć wyniki w badaniu reakcji roślin.

Uważam, że nie jest spójne to co wyznajecie, ponieważ żeby nie "krzywdzić" innych istot, należałoby się nie tylko nie odżywiać, ale i nie rozwijać oraz nie bronić przed innymi istotami. Każdy organizm chce żyć i ma do tego prawo. Niestety świat funkcjonuje w dużej mierze na bazie zależności, które nie wydają się przyjemne.

Nie wierzę w żadną religię, ponieważ zgadzam się, że jest to eskapizm i nie ma tak dobrze, że ktoś się o nas troszczy. Jednak jest oczywiste, że istnieje ewolucja i pewien zbiór zasad funkjonowania ekosystemu. A człowiek jest jednym z jego elementów. Jesteśmy takimi samymi zwierzętami jak inne, tylko inaczej wyspecjalizowanymi. Przeciwstawianie się temu, to tak jak by mówić, że trzeba bronić misie koala przed eukaliptusem, bo to niszczy im wątrobę...
Zgadzam się, że stosowanie przemocy wobec zwierząt, czy roślin jest wręcz absurdalne (w sumie nie rozumiem w jakim celu ktoś może to robić), ale nie zrozumiem też czemu miałbym nie jeść mięsa, czy korzystać ze skór. Tak samo jak jest oczywiste, że jeśli nurkuję w Australii to mogę spotkać się z rekinem (i nie cieszyłbym się, ale też nie miałbym pretensji), oczywiste jest również, że hoduje się świnie, kury, czy bydło.

"Natura" nie jest doskonała ale dotychczas tam gdzie ją "poprawiliśmy" okazało się, że nam się nie udało. Antybiotyki wzmocniły wirusy, wydajne pasze stworzyły potworne choroby, izolacja od natury i nadmierna higiena pozbawiły nas odporności. Aż strach pomyśleć co będziemy zawdzięczać klonowaniu. Dlatego zawsze uważam, że sprzeciwianie się właśnie "naturze" jest nierozsądne, bo to występowanie przeciwko samemu sobie w sumie.
pozdr. i miłego dnia Wam życzę :)

wolin chuj pisze...

hujnia z grzybnią kochaniutcy.

Piotrek M pisze...

witold: oczywiście do organizmów żywych zaliczamy również organizmy jednokomórkowe - nie ma co do tego wątpliwości. Problemem nie jest to który organizm jest żywy albo 'bardziej' żywy, tylko to, wobec których organizmów mamy pewne obowiązki etyczne. Ja uważam że wobec tych które odczuwają ból, i będę się upierał że w przypadku roślin nie jest to 'ból' (jeśli w ogóle możemy mówić tu o bólu) porównywalny z tym jakiego mogą doświadczać zwierzęta. Znieczulenie nie rozwiązuje sprawy bo nie zwalnia nas od obowiązku podporządkowania się zasadzie etycznej, mówiącej, że nie należy zadawać cierpienia, krzywdzić ani zabijać istot generalnie zdolnych do odczuwania. Nie ma znaczenia czy istota jest w danym momencie znieczulona czy nie - zabijając, amputując itd. wbrew jej woli czyni się jej krzywdę czyli popełnia rzecz moralnie naganną. Również pozdrawiam.

nir pisze...

hm, biorąc pod uwagę, że kiedyś ludzie hodowali i zabijali tylko zwierzęta, z których da się wszystko wykorzystać [dlatego też, zaprzestano udomawiać gazele, których kości do niczego się nie nadawały], cofamy się w rozwoju.

nie jestem wegetarianką, jakąś wielką obrończynią zwierząt, ani niczym takim. jako, że jesteśmy stworzeniami wszystkożernymi, jemy również mięso. to naturalne. wykorzystujemy też inne rzeczy. ale jeśli ktoś myśli, że zabijanie czegokolwiek dla samego futra jest naturalne... nie, nie będę się wyrażać. papa noreczko, bo masz ładne futerko, reszta na śmietnik. może zaczniemy skalpować ludzi, którzy mają ładne włosy? oo, bajer, na pewno znalazłby sie konsument, nawet jeśli wiedziałby o pochodzeniu tego włosia. a jego właściciela do kosza. co? człowieka nie wolno? a niby czemu? uznanie, że człowiek ma rozum, a zwierze nie jest zdolne do myślenia, nie zostało nigdy naukowo udowodnione. więc spadówa. możemy uważać się za lepszych, ale nie mam prawa traktować żadnej istoty żywej gorzej. podobno myślimy, więc tym bardziej.

futra nie tylko są passe. są również niepraktyczne. nie te czasy. elementy? zapłacić za buty z kawałkiem skóry kawał CIĘŻKO ZAROBIONEGO GROSZA, i jeszcze zamęczać się konserwacją i czyszczeniem? wole kupić sobie za te same pieniądze dwie pary porządnych butów, z którymi nie będę musiała się męczyć. ale jak ktoś lubi być dla ciuchów, a nie by ciuchy były dla niego...

co do pani. też bym się wkurzyła. naprawdę, też. ale strasznie jej przy tym współczuje, bo musi mięć strasznego doła. zachowała się jak totalna idiotka, co z tego, że z nerwów. nerwy nic nie usprawiedliwiają. jest w pracy? jest. jeśli jest niższa szczeblem, było zadzwonić do szefa. jeśli wyższa szczeblem, powinna iść do psychologa i na terapię [jak większość polityków]. nie te czasy, żeby tak się zachowywać. kiedyś by to uszło. w tej chwili - nie.

ekolodzy do pracy? itd? hej, przecież żeby choćby zrobić te wszystkie transparenty, trzeba kasy, a ona na drzewach naprawdę nie rośnie. jeśli pikietujący nie pracowaliby, do dawno by wyginęli z głodu, dobre kilka wieków temu. a jeśli ktoś woli siedzieć i wiązać mięsień piwny przed TV lub kompem po pracy i w czasie urlopu, zamiast prosto i mężnie walczyć o swoje przekonania... no cóż. wolałabym być w grupie "głupich niepracujących ekologów". zdecydowanie. chociaż dobre piwko nie jest złe...

Anonimowy pisze...

Te baby to dwie świnie , wiem bo kiedyś tam pracowałam pierwszego dnia widziałam na formularzach że dziewczyny nie przyjęły do pracy bo " ma za suchą cerę" tak napisały.Karierę zrobiły podkradając pomysły i materiały.wielkie projektantki śmiech !!!!!!!

m. pisze...

Hej, jeśli masz więcej takich historii, to napisz proszę na marta [@] viva.org.pl - myślę, że mogłyby się nam przydać. ;)