niedziela, 17 czerwca 2007

Wakacje!

Tak sie składa, że we wtorek mam ostatni egzamin, i kiedy wyjdę z tamtej sali około 19stej, to będzie to początek moich wakacji. Zebranie kilku wpisów to nie jest coś, czym trzeba się denerwować. Wyniki również.

Jak to zwykle w moim przypadku bywa, wszystko dzieje się na ostatnią chwilę. Do niedawna myślałam, że przez całe trzy miesiące będę kiblować w Warszawie, ale okazuje się, że wcale tak się nie stanie. Większość lipca spędzę poza domem, o czym niedługo napiszę więcej, być może trafię do Bratysławy, fajnie, bo oczywiście nigdy tam nie byłam. Z czerwcowych jeszcze planów natomiast - najbliższy weekend spędzam we Wrocławiu na Wrocław Non Stop, obszerna foto-słowotoko-relacja przewidziana.

Sierpień miałam nadzieję spędzić nad morzem, sprzedając rozkrzyczanym małym snobiątkom łopatki i inne takie zabawki, ale okazało się, że szef zwinął biznes, więc nici z co wieczornego chlania i dyskotek. Aż dwóch na całą Jastarnię. Szkoda. Ale być może wybiorę się na obóz antygraniczny na Ukrainę, a później na letni obóz FA. Jak zdobędę namiot, jeszcze takowego nie posiadam. W międzyczasie może zawitam do Rospudy, gdyż pod koniec lipca znowu rusza obóz.

Aha, jest jeszcze Piaseczno Open HC Fest i DIY Fest w Trójmieście.

Mimo wszystko, fajnie by było trochę popracować przez wakacje - razem z początkiem nowego roku akademickiego planuję się bardziej usamodzielnić (czyt: wyprowadzić się), i dobrze by było mieć co nieco w portfelu, tak na czarną godzinę. Być może we wrześniu odwiedzę ciocię pracującą w Szwecji i gdzieś się zaczepię.

W ogóle muszę się przyznać, że ostatnio dosyć optymistycznie zaczynam podchodzić do życia. W środę mamy wysprzątać infoszop, więc pewnie zmienię zdanie, hehe.

2 komentarze:

harce pisze...

a już myślałem że ta warstwa zaschniętego piwa na podłodze (infoszopu) to element wystroju "na anarchistyczną norę"

m. pisze...

Nie nie, na anarchistyczna nore to pracuje dziura w podlodze wygryziona przez myszo-szczury (wyprowadzily sie dosyc szybko z braku jedzenia).