niedziela, 21 października 2007

Dam mu na imię Stefan.

Znalazłam na pomidorze kilka dni temu. Jak dla mnie to twór z innego wymiaru. I te fikuśne wypustki zakończone czarnymi kuleczkami. Przychodzi mi na myśl rafa koralowa.


3 komentarze:

Adam pisze...

Pleśń na warzywach ssie. Zobaczyłabyś porządną pleśń na mięsie, mniam. Palce lizać.

QbaMiszcz pisze...

Gdyby ten pomidor leżał w akademiku przez taki czas przez jaki leżał u Cibie w domu to na pewno miałby oczy i zaczynał chodzić. Takich Stefanów to znajduje kilku w ciągu miesiąca. :]

fragos pisze...

ja mam zielone na chlebku