środa, 3 października 2007

No proszę jak śmiesznie.

Donald Tusk ogłosił wczoraj (gazeta.pl), że polski rząd musi zapewnić Polakom dobrobyt, co rozwinął kontynuując, że każdy Polak powinien móc spełnić swoje marzenia, tj. mieć własne mieszkanie oraz własny samochód.

Wow. Nie tak rozumiałam dobrobyt. Wydawało mi się zawsze, że dobrobyt - jak samo słowo sugeruje - opiera się na BYCIU a nie na POSIADANIU. Opiera się na byciu - stanowi więc kompleks różnych czynników i nie chodzi tylko o to, aby mieć świetną sytuację materialną. Oczywiście, miło się myśli o mieszkaniu w centrum miasta albo gdzieś na jakimś strzeżonym osiedlu czy o samochodzie który zawiezie nas spod domu prostu pod drzwi wejściowe do pracy. Tym niemniej bycie to coś więcej - to również relacje z otaczającym jednostkę środowiskiem.

I tak np. o ile dobry samochód może zwiększyć dobroSTAN człowieka, to jeśli każdy ma mieć samochód, negatywny wpływ tych maszyn na środowisko w znaczny sposób obniża dobroBYT (nie tylko ludzki - nie jesteśmy jedynymi jednostkami odczuwającymi). PO chce cudu gospodarczego dla Polski, podczas gdy - patrząc długofalowo - to nie cud gospodarczy jest potrzebny.

Niepokojące jest żerowanie PO na ludzkim egoizmie.

No ale to kampania wyborcza, więc czym ja się w ogóle przejmuje. I do tego pewnie się powtarzam. Idę na śniadanie więc.

Aha, a co z moimi marzeniami, panie Tusk? Marzy mi się rozwinięta komunikacja miejska oraz zakaz wjazdu samochodów do centrum miasta. Marzą mi się również parkingi rowerowe oraz 3-4 nowe parki w Warszawie (w centrum, oczywiście). Marzy mi się krajowy zakaz występowania cyrków ze zwierzętami oraz usunięcie z kraju chowu przemysłowego. W ogóle marzy mi się życie bez państwa. I co teraz?

Ok, miałam się tym nie przejmować.

7 komentarzy:

kmh pisze...

żeś wymyśliła, wszyscy rozumieją dobrobyt przez posiadanie, a ty tworzysz dobrostan oO

PPP!

m. pisze...

Ojej, no jacy wszyscy? Ty to jeszcze nie wszyscy, chociaż masz popularnego bloga. Rozkładając to słowo na części pierwsze masz dobro i byt i razem znaczą coś więcej niż zwykłe posiadanie - co np ze zdrowiem?
A z dobrostanem to taki żarcik, jakbyś był weganem byś czaił, w innym przypadku taf lak zią!

Adam pisze...

meba, za bardzo napinasz poślady. Trochę więcej luzu i mniej hejterstwa plx ;/

tentomasz pisze...

typowe lewackie brednie ^^
dobrobyt osiaga sie przy pomocy pieniedzy.

Patos pisze...

tak tak

Anonimowy pisze...

Jak nie pasuje to zmien pantwo na takie gdzie bedzie Ci pasowac.. no i zawsze zostaje ziemia niczyja - Antarktyda albo jakas wyspa gdzie jeszcze nikogo nie bylo i prawa nie sa ustalone. Tak to juz jest - ktos ma opa a ktos nie - niestety trzeba sie podporzadkowac prawom panujacym w danym miejscu.. lub zmienic miejsce.

m. pisze...

@anonimowy - jak nie pasuje, to zamiast iść na łatwiznę i uciekać, próbuj zmieniać rzeczywistość na lepszą, bardziej przyjazną. Ucieczka to pójście na łatwiznę.
Poza tym, zmienianie państwa nic nie da (ale to już osobna kwestia).