środa, 7 marca 2007

Śnienie.

Śniło mi się coś wielce dziwnego dziś rano. Pierwszy raz od dość dawna zapamiętałam swój sen, i udało mi się trafić na taki całkiem nietypowy.

Śniło mi się, że stoję w kuchni swojego mieszkania, oparta o blat. Nagle dostaję miesiączki, i wylewa się ze mnie cały ocean krwi, w której topią się wszyscy lokatorzy wieżowca, w którym mieszkam. Był ze mną ktoś w tej kuchni, ktoś kto się nie utopił, jednakże nie mam pojęcia, kto to był.

Kripi. Kiedyś śniło mi się, że jestem ludem pierwotnym Księżyca, opierającym się kolonizatorom. Jeszcze dawniej przyśniła mi się śmierć jednego chłopaka z mojego wydziału; nie znałam go wcześniej, ale odkąd mu o tym powiedziałam, mówimy sobie "cześć" na korytarzu i nadal żyje, więc nie przejął się tym zbytnio, albo uznał to za niezły podryw.

Tym niemniej nigdy nie podejrzewałam, że jestem w stanie zmieścić w sobie cały ocean. Nawet kiedy miałam złe samopoczucie i uważałam siebie za tłuściutkiego pączka.

2 komentarze:

Adam pisze...

SUCHAR! ;/

m. pisze...

To ze Ty slyszales o tym wczesniej nie znaczy automatycznie, ze to suchar. Raczej czuj sie wyrozniony ;)