czwartek, 5 kwietnia 2007

Nigdy nie czułam się tak bezradna i nigdy nie było mi tak wszystko jedno.

Gdyby nagle w moim życiu znalazła się złota rybka, lampa Alladyna, wróżka od zębów spod poduszki, czy inne magiczne gówno, miałabym tylko jedno życzenie.

Chciałabym, aby słowa miały siłę sprawczą. Moje słowa.

W Biblii działało - mówisz masz, "i słowo się stało", bla bla bla. Dlaczego w życiu nie działa?

Tak bardzo chciałabym się teraz obudzić i uznać to za niezły dowcip fazy REM. Tak bardzo chciałabym nie mieć serca, albo chociaż wyłączyć opcję odczuwania.

Co więcej, kiedy sprzedawali mi w sklepie rozczarowania - kłamali. Wcale się nie uodparniasz z czasem. Zawsze tak samo boli, a co następne - to większe.

Chciałabym się schować gdzieś przed życiem i nigdy więcej się do niego nie zbliżać. Nie ma w nim nic. Zupełnie nic. Codziennie jest tak samo pusto i nie ma różnicy, czy to dzisiaj, wczoraj, czy za dwanaście lat. Tylko że życie to taki sprytny skurwiel, że będzie Ci robił nadzieję, z regularnością szwajcarskiego zegarka.

Poświęciłam w nim (całkiem krótkie było, wiem) mnóstwo czasu na działania na rzecz Jakiejś Ogólnej Poprawy. Nie swojego życia, ale wszystkich wokół. Tak przynajmniej mi się wydawało. Wierzyłam, że coś pozytywnego uda mi się zdziałać. Naiwnie. Bardzo, bo jak mogę zrobić cokolwiek dla innych, jeżeli dla siebie nie jestem w stanie. Ale chuj mi w dupę, jak mogę walczyć o dobro, powiedzmy, wielorybów - istot mimo wszystko całkiem mi odległych, jeżeli nie jestem w stanie zdziałać absolutnie nic dla dobra istot o wiele mi bliższych, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie.

Uwierz mi - nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo w Ciebie wierzyłam.

12 komentarzy:

Jędrzej pisze...

to co robisz ma znaczenie. w przeciwieństwie np. do moich działań.

Anonimowy pisze...

Witamy w Prawdziwym Zyciu. Oto foldery reklamowe i pakiet wprowadzajacy.

Jędrzej pisze...

ok, no problem -masz monopol na bezradność

Jędrzej pisze...

wygrałaś, ja kończę.

Anonimowy pisze...

@-->--

"Please stay quietly in my memory"
- z jakiegoś filmu

kmh pisze...

yeah, galopujący nihilizm!

:)

Anonimowy pisze...

dlaczego nie?

ja np. czuję się jak bohater "Katedry" Bagińskiego. Tyle że puszczonej od tyłu- tzn. człowiek odłącza się od tytułowej budowli i wyrusza w drogę. Ma upatrzony cel, tylko idąc ciagle zostawia coś za sobą. Ale w miarę jak gubi różne rzeczy, postanawia jeszcze wytrwalej iść do przodu.

No i bum- nagle się okazuje ze zgubił również ubranie, król jest nagi!

Więc wraca, bo myśli że gdzieś tam z tyłu została jego godność, która niczym ciało, przeszkadza mu w osiągnięciu "większego dobra". Naiwny.

Takie nie istnieje.

Sens życia? Życie. I tyle.

Jędrzej pisze...

Chyba niepotrzebie zrobiłem się marudny.

Przepraszam i żegnam.

Anonimowy pisze...

Ty i teurgia? Wolne żarty.

Anonimowy pisze...

w zasadzie: tak. Ale nie zawsze.

Anonimowy pisze...

wiesz co? nie mam zamiaru psuć sobie świąt.

powodzenia
-Jędrek

m. pisze...

Jedrek... powiedzialam Ci cos kilka mc temu i nadal to utrzymuje. To, co sie stalo kilka dni temu, to zwykla uprzejmosc z mojej strony. Wyciaganie ludzi z sekt swietnie Ci idzie i na tym sie, prosze, skoncentruj.